Miraże

Torturuje się myślami o nim. Nie widziałam go przez cały dzień. Nie wysłałam ani jednego esemesa, nie dzwoniłam. Mogłabym. Może to ostatnia deska ratunku. Nie wpaść w to zbyt głęboko. Ocalić siebie. Podsycam swoją zazdrość, posypuję solą, coś w środku zwija się i skręca. Sprawdzam moją siłę oddziaływania na niego. Jak bardzo go zaboli moje milczenie. Jestem zazdrosna o jego doświadczenia, że ma ich tyle a ja tak niewiele. Chciałabym go wchłonąć, żeby był cały mój, nim się karmić, nim oddychać, zamknąć w klatce i wyjmować tylko do zabawy. Czasem chciałabym go zniszczyć, odebrać mu czarodziejską moc bo boję się jego czarów albo przeciąć niewidzialną nić, pozwolić odejść, niech lata wolno rajski ptak, zwrócić go światu niech zadowala wszystkich. Chciałabym żeby patrzył moimi oczami. Chciałabym być z nim jednym. Tak więc dwa  dni przerwy. Chwila na złapanie oddechu, zanim złota nić zacznie się znowu napinać. Jakie to dziwne, że kiedyś było jakieś życie. Wypytuje mnie o przeszłość. Zacinam się, zamykam. Mówi, że chce wiedzieć o mnie wszystko, chce wiedzieć co uczyniło mnie tym kim jestem. O sobie mówi dużo, bez oporów, nawet o najbardziej intymnych, wstydliwych, krępujących sprawach, o porażkach, błędach, rozczarowaniach, wadach.

Chłopcy uwielbiają tajemnice. Większość kobiet jest dla nich jak landrynki w różowych papierkach, słodkie ale nudne, rozwijasz papierek i widziałeś już wszystko. Myśl o tym, że zostało jeszcze wiele do zdobycia, wiele do odkrycia podnieca.

Czy można wierzyć zmysłom gdy jakiegoś zimowego wieczoru, takiego samego jak wszystkie inne, marzenia gęstnieją coraz bardziej aż w końcu wyłania się z nich żywy człowiek, który puka do twoich drzwi.

Opublikowano onim | Skomentuj

Let it be

Byłam w Polsce przez tydzień, ale o tym kiedy indziej. Chaos w mojej głowie się zagęszcza. Ciągle pytam siebie czego chcę. Odpowiedź wydaje się prosta. Szukam szczęścia. Trudności wyłaniają się dalej. Czym jest dla mnie szczęście? I tutaj otwieram szeroko oczy ze zdziwienia. Nie mam pojęcia. Jak daleko mogę się posunąć? Czy szukając mam prawo unieszczęśliwić kogoś innego? A może przeceniam swoją rolę w jego życiu. Może odetchnąłby z ulgą, pozbył się balastu. Może jeszcze o tym nie wie, ale byłoby mu lepiej beze mnie. Co zrobię? Czy wezmę wreszcie sprawy w swoje ręce? Czego pragnę najbardziej? O ironio. Wolności. Wolności od więzów, które sama na siebie nakładam. I chyba wolności od niego. W którym momencie nasze życie poszło w złym kierunku? Może być też tak, że mam jakieś zaćmienie umysłu. Może oszalałam. Nie wiem co zrobię. Co chwila powtarzam sobie: weź głęboki oddech, wszystko jest tak jak powinno być, niech się dzieje, przestań myśleć, jeśli wyciszysz umysł do głosu dojdzie serce i wybierze to, co dla ciebie najlepsze. Po co walczyć ze sobą.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

D jak depresja.

Budzę z niechęcią do życia, bólem w całym ciele, potwornie zmęczona. Wyglądam przez okno. Pada. Schodzę na dół. Muszę przestać myśleć, skoncentrować się na prostych czynnościach. Ukroić kromkę chleba, posmarować masłem, położyć na niej ser. Zrobić kawę, połknąć tabletkę. Kręcę się po kuchni odganiając myśli że to wszystko nie ma sensu. Wypadało by trochę posprzątać, nastawić pranie, odkurzyć, ale dzisiaj nie jestem w stanie tego zrobić. Nic nie muszę, kładę się z powrotem do łóżka.

Byłam wczoraj u lekarza, wypisał mi receptę na Seroxat na kolejne sześć miesięcy. Długo, w skupieniu słuchał mojego serca. Wypisał kolejne skierowanie na echo. Powiedział, że słyszy dodatkowy dźwięk, którego nie powinno być. To pewnie strach wybija swój rytm. Wyobraziłam sobie nawet małego różowego potworka szaleńczo walącego w bębenek. Spytałam czy myśli, że to coś poważnego. Nie myśli. To tylko strach. Właściwie szkoda i tak nie nadaję się do życia. I chyba mogłabym leżeć i godzinami wpatrywać się w białe ściany.

Mam dwadzieścia osiem lat. Fizycznie jestem zdrowa, dość ładna, przeciętnie inteligentna. Mam dom, psa, kota i trochę pokręcony, ale stabilny związek z trzynastoletnim stażem. Dlaczego, do cholery, jestem taka nieszczęśliwa? Dlaczego czasem myślę o śmierci jakby była jedynym sensownym rozwiązaniem.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj

Marchewka na kiju

Chciałabym. Mieć czyste sumienie. Zasypiać spokojnie. Nie kłamać. Wiedzieć czego chcę. Brać odpowiedzialność za swoje czyny.

Może już nigdy nic nie będzie tak jak trzeba. W takich momentach coś mi mówi puść, weź głęboki oddech, czekaj, żadnych gwałtownych ruchów. Pieprzone asekuranctwo. Co jeśli to nie jest właściwa metoda? Dzisiaj nienawidzę siebie i po raz pierwszy czuję że naprawdę na to zasługuję.

Za dużo pijesz -powiedział mój znajomy pomiędzy jednym łykiem whiskey a drugim. Zgadzam się z nim. Za każdym razem każe mi przestać. Kiedyś przestałam. Nie piłam przez pół roku. Nie licząc braku kaca i samotnych godzin na zimnej podłodze w łazience nie widzę plusów. Było mi jeszcze gorzej niż teraz. Dziewczyno czego ty chcesz od życia? -pyta po chwili. No ba! Żebym ja to wiedziała. Tego co każdy. Szczęścia. Uganiam się za nim jak za marchewką na kiju. Potem wstał i chwiejnym krokiem poszedł do domu. Mądrala.

Minął kolejny dzień. Deszcz ciągle szumi za oknem. Zasypiam starsza o jeden dzień, tak samo jak zawsze zagubiona, trochę gorsza niż wczoraj i ani trochę mądrzejsza.

Co przyniesie mi jutro? Trochę cukru?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zimny maj?

Maj zaczął się deszczowo. Chodzę z psem po polu nucąc piosenkę Kory. Zjadłam dziś pierwszą rzodkiewkę ze swojego ogródka.

Odzyskałam ulubioną zabawkę. Psychologiczny szwindel, którego dokonałam zasługuje na najwyższą karę, ale nie ma prawa moralnego we mnie. Sumienie mam czyste, mało używane. Skądś mi się wzięło przekonanie, że mogę ustalać własne zasady. Reszta ludzkości mnie nie interesuje.

Czy to jeszcze ja czy już ktoś inny? Ktoś nowy na trzydziestu miligramach paroksetyny dziennie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nagły chłód przed deszczem, szelest liści, jakiś zapach, a może jego wspomnienie obudziły uśpione myśli o przeszłości. Od czasu do czasu w niej grzebię. Czego szukam nie wiem. Odpowiedzi na pytanie kim jestem? Jestem tutaj, ale to mi nie wystarcza. Chcę wiedzieć. Potrzebuję oparcia. Jakiś spacer sprzed kilkunastu lat, wiatr wilgoć w powietrzu. Myślałam wtedy, że wiem czego chcę. Gdybym mogła wtedy zobaczyć przyszłość w kropli deszczu, kałuży albo rzednącym dymie z papierosa, pewnie opadłaby mi szczęka i powiedziałabym: o kurwa… Żyłam sobie w wygodnym, mięciutkim przeświadczeniu, że w gruncie rzeczy jestem dobrym człowiekiem. A teraz? Nie, nie jestem dobrym człowiekiem. Czy rozpoznałabym siebie? Nie wiem.

Teraz. Kim jestem? Chmurą. Luźnym zbiorem cech i zdarzeń. Bez celu, bez poczucia sensu. Tylko ciało utrzymuje to wszystko w kupie.

Wtedy nie pytałam o sens. Chciałam uciec. Zacząć od nowa. Chciałam mieć swój dom, swoje miejsce na ziemi. Przyszłość była bezkresna, napęczniała od możliwości i przygód. Gdy o niej myślałam coś łaskotało mnie w brzuchu, wiedziałam że coś się w końcu wydarzy. W końcu uciekłam i zaczęłam budować nowe życie. Biedne dziecko, nie wiedziałam że wciąż jestem sobą. Nie ważne jak daleko uciekniesz.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

I co dalej panno Lalu?

Jestem zagubiona jak nigdy w życiu. Zabrali mi ulubioną zabawkę. Nie wiem czy jestem gotowa porzucić życie by ją odzyskać. Jest tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Co dalej? Pewnie nie zrobię nic. Będę czekać. Zobaczę jak się sytuacja rozwinie. Nienawidzę siebie za tchórzostwo. Po raz kolejny okazało się, że nie mam jaj. I nie wiem czego chcę.

Więcej wolności? Czy chciałabym zacząć od początku? Chyba chciałabym wszystko rozpieprzyć. I siedzieć w gruzach jak feniks w popiele. I zobaczyć co będzie dalej. Ciągle mi się wydaje, że inni po prostu żyją a ja się miotam. dlaczego tego nie potrafię? Po co się tak szarpać?

Siedzę na sofie. Jest mi zimno chociaż za oknem świeci słońce. Przez uchylone drzwi słychać życie. Dzieci, śpiewają ptaki, szczekają psy. Ziemia pewnie się kręci. Wszystko jest takie jak powinno być. Piję trzecie piwo. Z każdym łykiem spływa do żołądka spokój. Wszystko będzie dobrze, tak czy inaczej. Biorę wszystko zbyt serio.

Nie potrafię sobie wyobrazić, że podzielę życie na pół. I jeszcze te irracjonalne pomysły. Ucieczka do Indii? Serio?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nieeechce mi się

Tak bardzo mi się nie chce. Nic. Zamiast marudzić mogłabym spróbować zmienić nastawienie. Póki co zmuszam się do jakiejkolwiek aktywności. Wstałam o ósmej, ugotowałam obiad na później, trochę posprzątałam. W kubeczkach po jogurcie posadziłam kilka ziaren fasoli. Mam nadzieję, że to magiczna fasola, że wyrośnie do samego nieba i będę mogła iść stąd w cholerę. Chociaż wątpię żeby w Lidlu sprzedawali ziarna magicznej fasoli nigdy nie mów nigdy.

Od dwóch dni i dwóch nocy leje. Podtopiło mi tunel *urwa *ego*ać. Jak mam się pozbyć tej wody.

Żyję. Codziennie towarzyszy mi ból. Kładę się na plecach i próbuje go przyjąć.

Zaraz muszę iść do pracy. Nieee chcę. Nic nie chcę. Chcę zasnąć. Żeby nie bolało. Żeby nie było już przyszłości.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Puls

Truskawki wypuszczają liście. Pod płotem na jałowej kamienistej ziemi zakwitły dwa mizerne żonkile. Rośnie trawa, koty drą się wniebogłosy. Głęboko z ziemi, gnane tajemniczą siłą wypuszczają się bladozielone, kosmate pędy malin, jeszcze bezbronne. Życie wypełza z każdej szczeliny. Kompost pełen jest malutkich, przezroczystych jajeczek ślimaków z którymi już niedługo trzeba będzie walczyć. Pod kamieniami roją się stonogi. Ptaki oszalały. Rano powietrze wibruje śpiewem, świergotem, kląskaniem, skrzeczeniem we wszystkich ptasich językach. Gdy przykładam dłoń do ziemi wydaje mi się, że wyczuwam tętno życia. Posiałam już cebulę i sałatę na rosade, pomidory w doniczce na parapecie. Uczę się cierpliwości. Rośliny najszybciej rosną gdy na nie nie patrzeć.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

Może najgorsza jest ta zmienność. Dzisiaj chcę tego, jutro czegoś zupełnie innego. Jak by to było wiedzieć czego się chce. Skierować wszystkie wysiłki na jeden tor, do czegoś dążyć.

Czasami myślę, że wiem jak miało być. Ekstremalnie. Cały ten gniew powinien spalić się szybko, zniszczyć mnie od środka, zostawić tylko skorupkę, pustkę. Może powinnam się już kończyć, dogorywać na jakiejś melinie na Okopowej.

Czy czy człowiek rodzi się z wzorem konkretnej drogi? Czy tylko jedna jest właściwa. Skąd u mnie to poczucie, że wszystko idzie nie tak jak powinno?

Życie wciąż się dla mnie toczy. Pojedziemy dzisiaj na wybrzeże, na wycieczkę od jednej sennej rybackiej mieściny do drugiej, popatrzeć na coś innego niż zwykle.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj